Jakie ukulele na początek?
Uważam, że warto kupić
najlepsze ukulele, na jakie w danym momencie możemy sobie pozwolić. Nie oznacza to, że pierwszy instrument musi kosztować fortunę. Chodzi raczej o to, żeby nie kupować ukulele dwa razy. Szczególnie przy ograniczonym budżecie wolę znaleźć instrument, który od początku będzie wygodny, poprawnie ustawiony i pozwoli normalnie się rozwijać.
Nie jestem fanem zasady: „kup najtańsze na próbę, a jak Ci się spodoba, później kupisz lepsze”. Bo kiepski pierwszy instrument potrafi skutecznie sprawić, że granie właśnie się nie spodoba. Dlatego zamiast wpisywać w Google „tanie ukulele”, lepiej poszukać
dobrego ukulele w swoim budżecie.
Na co zwrócić uwagę przy pierwszym ukulele?
Nie będę robił tutaj kursu lutnictwa dla początkujących, szczególnie że nie jestem lutnikiem. Jest jednak kilka podstawowych rzeczy, na które naprawdę warto zwrócić uwagę.
- Ukulele powinno być przede wszystkim wygodne.
- Akcja strun nie może być przesadnie wysoka, bo wtedy każdy akord wymaga niepotrzebnie dużej siły.
- Końce progów nie powinny wystawać poza krawędzie podstrunnicy i drapać dłoni. Same progi również nie powinny ybyć losowo nierówno osadzone.
- Niedobity albo nierówny próg może sprawić, że struna zacznie brzęczeć przy konkretnych dźwiękach, mimo że z pozoru z instrumentem wszystko jest w porządku.
- Klucze powinny działać płynnie, a ukulele powinno przyzwoicie stroić na całej podstrunnicy.
- No i oczywiście powinno brzmieć.
- To ostatnie wydaje się oczywiste, ale w najniższej części rynku wcale takie nie jest. Dwa egzemplarze tego samego modelu potrafią różnić się bardziej, niż można by się spodziewać.
- I tak, kolor też jest ważny 😉
Jeżeli instrument Ci się podoba, znacznie częściej będziesz po niego sięgać. A ukulele stojące miesiącami w pokrowcu jeszcze nikogo nie nauczyło grać.
Czy tanie ukulele może być dobre?
Oczywiście. Problem polega na tym, że w najtańszych seriach ryzyko nierównej jakości jest po prostu większe. Sam kilka razy przekonałem się o tym jako sprzedawca. Sprowadziłem kiedyś z Wielkiej Brytanii na próbę instrument, który wyglądał świetnie (dosłownie złoty brokat, no po prostu torpeda – cekiny i blichtr), sprzedał się zanim dążyłem zrobić mu zdjęcia i wrzucić na stronę. Po kilku godzinach okazało się, że jedna ze strun brzęczy. Powód był banalny:
jeden próg nie był prawidłowo osadzony i wystawał ponad pozostałe. Zwrot za granicę był kompletnie nieopłacalny, więc instrument trzeba było doprowadzić do porządku. Profesjonalny szlif progów u lutnika może kosztować kilkaset złotych. I właśnie wtedy cena „taniego ukulele” zaczyna wyglądać trochę inaczej.
Jeszcze częściej spotykam po prostu
zbyt wysoką akcję strun. Początkujący zwykle nie wie, że z instrumentem można coś zrobić. Zakłada, że za słabo dociska struny, że bolące palce są normalne albo że po prostu jeszcze nie potrafi grać. A czasami problem leży nie w uczniu, tylko w ukulele.
Dlatego w Dobrym Ukulele nie ma wszystkiego
Nie chcę mieć stu najtańszych modeli tylko po to, żeby móc powiedzieć, że ukulele zaczynają się u mnie od 199 zł. Wolę mieć mniej instrumentów, ale takich, które rzeczywiście mogę polecić. Jeżeli sprowadzam nowy model, chcę wiedzieć, jak jest wykonany, jak stroi, jak brzmi, jaką ma akcję, jakie ma progi, jak jest wykończony, jakie struny założono fabrycznie i czy jego cena ma sens.
Przed sprzedażą sprawdzam instrument, a na życzenie klienta mogę również wykonać podstawowy setup. Jeżeli trafia mi się egzemplarz z rzeczywistą wadą, założenie jest proste: nie powinien trafić do klienta. W przypadku marek takich jak
aNueNue mam możliwość wymiany wadliwego egzemplarza u dostawcy zamiast przerzucać problem na osobę, która właśnie kupiła swoje pierwsze ukulele.
I właśnie to jest jedna z rzeczy,
za które płacisz, kupując instrument w wyspecjalizowanym sklepie. Nie tylko za samo ukulele. Płacisz również za selekcję, kontrolę, możliwość ustawienia instrumentu oraz za to, że po zakupie nadal masz do kogo zadzwonić, kiedy pojawi się jakiekolwiek pytanie dotyczące instrumentu, strun, sposobu na modyfikacje, etc.
Tanie ukulele czasami generuje dodatkowe koszty
Instrument za 200 czy 300 zł może wymagać obniżenia akcji, korekty siodełka, poprawienia progów albo wymiany fabrycznych strun. Każda z tych rzeczy osobno jest do zrobienia. Pytanie tylko, czy opłaca się dokładać kolejne pieniądze do instrumentu, który miał być tani. Dlatego zwracam uwagę także na struny montowane fabrycznie. W ogromnej większości instrumentów, które sprzedaję, są to już dobre struny fluorocarbonowe, na przykład
aNueNue Clear Water,
aNueNue Black Water High-G czy zestawy
Worth, na przykład
Worth BM.
Fluorocarbon jest dla mnie bardzo dobrym punktem wyjścia. Daje precyzyjną intonację, klarowny atak i dobrą separację dźwięków, a po początkowym ułożeniu struny stabilnie trzymają strój. W zależności od konkretnego kompletu mogą być lżejsze lub mocniej napięte, ale nie zaczynamy od sytuacji, w której pierwszą rzeczą po zakupie nowego ukulele powinna być wymiana strun.
Sopran, koncert czy tenor?
Każdy z tych rozmiarów może być dobry na początek.
Sopran jest najmniejszy i najbardziej zwarty.
Ukulele koncertowe daje trochę więcej miejsca na podstrunnicy i dla wielu dorosłych jest bardzo wygodnym kompromisem.
Tenor ma dłuższą menzurę i większe odstępy między progami, co doceniają między innymi osoby przychodzące do ukulele z gitary.
Nie rozwijałbym tutaj tego tematu bardziej, bo przygotowałem o tym osobny tekst:
Jakie ukulele wybrać? Sopranowe czy koncertowe?
Ile wydać na pierwsze ukulele?
Nie ma magicznej kwoty. Powiedziałbym raczej tak: kupując pierwszy instrument, postaraj się znaleźć punkt, w którym płacisz już za lepszą konstrukcję, poprawny setup i dobre komponenty, a nie jeszcze głównie za walkę z ograniczeniami najniższej półki.
Czasem bardzo dobrym wyborem będzie porządnie wykonany instrument z laminatu. Dobrym przykładem jest koncertowa
KoAloha KoAlana KCA-10SP. Laminat sam w sobie nie oznacza złego ukulele. Liczy się jakość projektu, wykonania, progów, gryfu, osprzętu i końcowego ustawienia instrumentu. W innym przypadku warto dołożyć do modelu z litą płytą wierzchnią, która potrafi dać więcej dynamiki, wybrzmiewania i reakcji na sposób gry. Dlatego wolę prostą zasadę: kup raz, ale rozsądnie.
Co właściwie kupujesz w Dobrym Ukulele?
Nie tylko karton z instrumentem. Kupujesz ukulele, które zostało wybrane dlatego, że uważam je za sensowne w swojej cenie. Kupujesz możliwość jego sprawdzenia i ustawienia przed wysyłką.
Kupujesz też opiekę po zakupie, bo jeżeli za miesiąc będziesz zastanawiać się, czy zmienić struny, przejść na Low-G, poprawić akcję albo dlaczego coś nagle zaczęło brzęczeć, możesz po prostu zapytać mnie o pomoc.
Nie chcę przekonywać nikogo, że tanie ukulele z definicji jest złe.
Tanie może być dobre. Po prostu ryzyko nierównej jakości jest większe. Ja staram się wziąć na siebie właśnie tę część:
wybór, kontrolę i opiekę. Bo pierwszy instrument nie powinien tylko pozwalać nauczyć się trzech akordów. Powinien sprawić, że następnego dnia będziesz miał ochotę znowu wziąć go do ręki.